Najciekawsze premiery jesienne w polskim rapie w 2020 roku

Jesień sprzyja od dobrych kilku lat przede wszystkim Paluchowi. Raper z Poznania wydał w tym okresie rewolucyjny dla jego kariery „Ostatni krzyk osiedla”, który zapewnił mu miejsce w ścisłym mainstreamie i był wypełniony szlagierami, które zostały ze słuchaczami na lata – wymienić tutaj należy przede wszystkim ikoniczny już utwór „Szaman”, ale też tytułowy czy „Gdybyś kiedyś”. Rok później nadeszła „Złota owca”, a zwycięską passę kontynuował „Czerwony dywan”, wydany w 2018 roku. Po trzech ogromnych sukcesach komercyjnych miał miejsce rok przerwy, w czasie której raper wydał tylko jeden album kolaboracyjny, nagrany ze wszystkimi raperami i producentami mającymi styczność z wytwórnią i kolektywem BOR.
W 2020 roku Paluch zaczął subtelnie zapowiadać swoje kolejne, solowe wydawnictwo, które po wyjątkowo długim okresie oczekiwania z całą pewnością okaże się niezwykłym komercyjnym sukcesem i kolejnym podniesieniem poprzeczki przez rapera z Poznania. Album został oficjalnie zapowiedziany typowym, letnim singlem „Drugi brzeg”, ale zaprawieni w boju fani Palucha wiedzą już, że tego typu utwory to dla niego cisza przed burzą, jeśli chodzi o ogólny wydźwięk materiału. Oczywiście należy się również spodziewać nowych produkcji ze strony podopiecznych poznańskiego giganta – jest na przykład ogromna szansa na to, że w 2020 roku usłyszymy jeszcze jakiś dłuższy materiał od Kobika, który również wspomina o nim od czasu do czasu na swoich profilach w mediach społecznościowych.

Powroty weteranów

2020 był rokiem, który bardzo wyraźnie sprzyjał powrotom zasłużonych w polskiej, rapowej historii nazwisk. Płytę wydali na przykład Pezet i Onar pod znanym i lubianym szyldem Płomień 81, a krótki album dostarczył do sklepów muzycznych również Peja w duecie z uznanym producentem muzycznym Magierą. To również Peja inauguruje okres jesienny w polskiej muzyce hip-hopowej, wydając jeden z najważniejszych tworów w jego przebogatej dyskografii. Mowa tutaj oczywiście o „Black Album”, który po intensywnym okresie promocji doczekał się premiery pod koniec września. Peja potwierdził na nim swoją klasę jako jednego z najlepszych weteranów funkcjonujących obecnie w branży, odważnie ujarzmiając na nim te bardziej nowoczesne brzmienia, tempa i wzory perkusji, a do tego dorzucił również reedycję „Czarnego września”, czyli okrytej ciemną sławą płyty w całości złożonej z utworów wymierzonych w rapera Tedego, z którym Peja konfliktował się dekadę wcześniej.
Mniej więcej w tym samym czasie swój krążek wydał także Włodi, który jest równie uznaną legendą sceny, który dwadzieścia dwa lata wcześniej stanowił jedną trzecią tercetu Molesta, której „Skandal” jest niekwestionowanym klasykiem polskiej sceny hip-hopowej. We wrześniu 2020 roku Włodi wydał swój krążek w duecie z uznanym producentem 1988, który święci triumfy przede wszystkim w ramach uznanego na scenie rapowej i alternatywnej duetu Syny. Album przez wielu jest uznawany za fenomenalny powrót do złotej ery polskiego hip-hopu – brzmienia brudnego, zaangażowanego, ulicznego i bezczelnego. Swój krążek jesienią może wydać również Sokół, który zdążył zapowiedzieć go jeszcze w lutym singlem „Zorro”, po którym jednak temat jakiejkolwiek płyty zniknął tak szybko, jak się pojawił. Biorąc jednak pod uwagę, że warszawski weteran wyraźnie zaznaczał, że okres produkcji nowej płyty potrwa znacznie krócej niż kiedykolwiek wcześniej, jesienna premiera jest niezwykle wręcz prawdopodobna, a spodziewać możemy się na niej przede wszystkim świetnie opowiedzianych historii i rapera, który jako jedyny w dotychczasowej historii ma prawo przemawiać z pozycji absolutnego giganta sceny, którego sukcesy artystyczne są równe tym komercyjnym.

Nowa fala

Śmiało możemy się spodziewać również nowych krążków od tych artystów, którzy identyfikują się z bardziej nowoczesnym podejściem do rapu. Już podczas wiosennej akcji #hot16challenge2 swoją płytę bardzo subtelnie zaczął promować Szpaku, a następnie już oficjalnie otworzył okres oczekiwania na „Różową panterę” wyśmienitym singlem pod kontrowersyjnym jak zawsze tytułem „Młody 2Pac”. Po albumie z całą pewnością będziemy się mogli spodziewać wielkiej dawki gorzkich emocji, zaangażowanych treści i absolutnie unikatowego na skalę całej sceny podejścia do autotune, z którego Szpaku słynie od samego początku. Warto również nadmienić, że będzie to drugi projekt Szpaka, który w całości wyprodukuje Kubi Producent, który na okres jesienny zapowiedział również swoją drugą płytę producencką. Biorąc pod uwagę to, jak wielkim sukcesem okazało się „+18”, można śmiało spodziewać się tego, że i tym razem czołówka polskiej sceny rapowej zatrząśnie całym rynkiem muzycznym na bitach tego młodego, ale jakże uzdolnionego producenta.
Jesień może być również okresem, w którym swój album po kilku latach oczekiwania wyda wreszcie Kuban. W przypadku tego rapera sytuacja jest o tyle specyficzna, że on już zaczął zapowiadać swoje nowe dzieło przeszło dwa lata temu, lecz w reakcji na wyjątkowo chłodne przyjęcie ze strony fanów, postanowił dwa zapowiadające płytę single wycofać, a następnie zacząć najprawdopodobniej proces szlifowania materiału, by dorównać ogromnym oczekiwaniom, które z każdym miesiącem rosną do coraz bardziej niebagatelnych rozmiarów. To, że powrót nastąpi już niedługo, śmiało można wywnioskować na podstawie rewelacyjnej formy rapera w akcji #hot16challenge2, w której jego występ stał się jednym z najbardziej popularnych. Płyta będzie najpewniej próbą dokonania kompromisu między pragnieniem przecierania nowych szlaków przez Kubana, a dostarczeniem fanom treści takiej, do jakiej byli przyzwyczajeni.
Czarnym koniem jak zawsze może okazać się również Guzior, którego ostatni album „Evil Things” okazał się sukcesem na zupełnie niespodziewaną skalę. Dosyć powiedzieć, że w 2018 roku cała Polska zgodnie bujała się do „Płuc zlepionych topami”, który to utwór śmiało można zakwalifikować do miana jednego ze ścisłych szlagierów dekady.
Swój krążek zapowiedział również PRO8L3M, ale będzie to zdecydowanie nietuzinkowe wydawnictwo w historii zespołu, który po raz pierwszy postawi w nim mocniej na występy gościnne zaprzyjaźnionych muzyków. Z pewnością warto jest na ten krążek wyczekiwać, ponieważ „Art Brut” i „Ground Zero” doskonale dowodzą tego, że Oskar i Steez czują się w formule mixtape’u niczym ryby w wodzie, a ich niebanalne podejście do tworzenia hip-hopu może zaowocować wspaniałymi kolaboracjami z raperami, którzy w takim towarzystwie będą starali się za wszelką cenę dorównać gospodarzom. Jedno jest pewne – w to, że PRO8L3M wyda bardzo dobry album, zwyczajnie nie wypada zwątpić.